sobota, 21 listopada 2015

Od Rity CD Zakomy

    Latałam jeszcze chwilę nad drzewami, aż w  końcu zleciałam na dół.Ujrzałam tam Zakomę z jakąś waderą, byli wściekli.Zleciałam i podeszłam do nich.
-Co się stało?-spytałam
-Zaraz ci wszystko wytłumaczę.-Odpowiedział Zakoma.-Najpierw chciałbym przedstawić tobie moją siostrę, Hysteę.
Spojrzałam na uśmiechniętą, ale też rozzłoszczoną wilczycę.
-Witaj Hysteo, miło mi cię poznać-odwzajemniłam uśmiech.
-Mi także-powiedziała.
-Dobrze, poznałyście się już, więc muszę ci teraz przedstawić co się wydarzyło.-Spojrzał na siostrę.-lub zrobi to Hystea, ona wie więcej.
-Och, no dobrze.-Zaczęła.-Chodziłam po watasze, sprawdzając, czy każdy się dobrze czuje.Podeszłam do miejsca, w którym powinien być DeadWalk i zobaczyłam, że zniknął.Zaczęłam tam chodzić, sprawdzając, czy może się gdzieś nie ukrył, ale ujrzałam tylko ślady krwi ciągnące się aż do lasu, czyli wyjścia z watahy...
-Właśnie. Każdy, kto jest w tej watasze dobrze wie, że nie można nigdzie wychodzić bez mojej zgody.-Powiedział już trochę uspokojony Zakoma.-Tamtędy wychodzimy czasami na polowania, ale ja je zwykle nadzoruję.Nie ma innej możliwości niż ta, że po prostu uciekł.
-Może pójdę go poszukać?-spytałam.-Jakbym go znalazła, mogłabym go tu przyprowadzić, wtedy albo by się wytłumaczył, albo byśmy go wyrzucili.
-Nie wiem, czy to dobry pomysł.Dołączył do watahy, ale później się nią już nie interesował.Siedział tylko w swoim miejscu...-powiedział zamyślony Zakoma-Rito, będziemy musieli pozabezpieczać tereny watahy.Nie mam pojęcia, czy ktoś tu nie jest szpiegiem.Mam nadzieję, że nie...
-Może zwołamy zebranie?Nie wiem czy to coś da, ale jakoś tak ostatnio w watasze cicho.-Rzekła pewnie Hystea.
-Ono będzie potrzebne.Omówimy tam wszystko z członkami watahy.Rita, czy mogłabyś powiadomić wszystkich?Niech przyjdą dzisiaj, w czasie pełni księżyca do Lasu Wschodzącego Słońca.
-Dobrze, zaraz wrócę!
Zaczęłam szukać wszystkich członków watahy.Przyglądali mi się z zaciekawieniem, ale to pewnie dlatego, że mnie jeszcze nigdy nie widzieli.No cóż, najważniejsze było to, że obiecali przyjść.
     Wracałam powoli, żeby zawiadomić Zakomę, że wszyscy przyjdą.gdy tylko mnie ujrzał, podziękował i powiedział, żebym odpoczęła aż do zabrania.
<Zakoma?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz