Latałem sobie nad terenami naszej watahy ścigając się z harpiami. Moje harpie były tak zwane "Harpie Władzy" z racji tego, ze jestem alfą. Byly szybkie i zacięte nie pozwalając mi oddalić się od siebie. Dziwne, ze nie chciały mnie zaatakować...
Wylądowałem na skraju naszej drogi do mojej skały. Postanowilem, że przejdę się podziwiajac widoki. Zielone i wysokie drzewa emitowaly światło słoneczne, a po drodze nie bylo ani żadnej nierówności. Bylem bardzo spokojny, ale nagle ktos na mnie wskoczyl.
-Hej! - Krzyknalem. - Kto ty?
-Raczej kto ty! - Odpowiedziala mi wadera.
Odwrocilem sie i ujrzałem białą wilczyce z niebieską gwiazdkę i grzywka. Byla bardzo śliczna.
-Jestes demonem? - Spytala.
-Nie. Albo. Nie, nie. Mam dary anioła i diabła, ale nie jestem diabłem.
Zademonstrowalem jej swoją moc ukazując kilka aniołów. Zlecialy i zmieniły ciemność na jasność, a później otoczyly towarzyszke i podały jej rozmaite rzeczy, takie jak zaczarowane owoce.
-Aaa, już rozumiem. - Odpowiedziala uradowana. - Ale nie chce widziec twoich mocy demona...
-I slusznie. Mógłbym wiedzieć jak masz na imie?
-Amnesia.
-Witamy W Watasze Diamentowej Duszy...
<Amnesia? Pisalam na szybko xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz