Wadera przypominała mi mojego ojca. Także miał czerwone futro z czarnymi detalami, ale problem w tym, że gdy na nią patrzyłem, czułem kłucie w sercu. Kochany był ten mój ojciec... Nazywałem go "Promykiem Nadziei". Ta wilczyca powodowała ból, jednocześnie bardzo chciałem ją poznać. Siedziała przykryta swoimi czarnymi skrzydłami, choć kątek oczka patrzyła na mnie. Zachichotałem, a po chwili szponami na końcu moich diabelskich skrzydeł uniosłem jej twarz. Jej oczy zdradzały, że się bała. Postanowiłem uspokoić swoją nową towarzyszkę.
-Nie bój się mnie. - Powiedziałem, ale wadera nie była przekonana. Nadal siedziała w tym samym miejscu, ale już nieco kręciła ogonem. - Nic ci nie zrobię, proszę, zaufaj mi.
Wydawało mi się, jakbym manipulował. "Proszę, zaufaj mi" no jak to brzmi? Jeszcze mnie uzna za jakiegoś napalonego debila.
-Hm... - Pomimo moich przeczuć, wstała i mocno przyciągnęła do siebie skrzydła. - Przepraszam... Jak się nazywasz?
-M'lady, zwie się Zakoma.
-A więc, przepraszam Zakomo... Jeśli tak mogę cię nazywać...
Z trudem opanowałem śmiech. Ta miła pani na prawdę mnie się bała, a kim ja jestem? Zwykłym basiorem (No dobra, legendą) o mocach diabła i anioła. To przecież nic wielkiego... Chyba.
-Pani... - Zacząłem, bo nie chciałem, by nadal była oblepiona strachem. - Mów do mnie Kami. Cóż cię sprowadza w moje strony?
-Kami, a więc latałam sobie i chciałam upolować jakieś zwierzę, ale wtedy spojrzałam w twoją stronę i pomyślałam, że jesteś jakimś diabłem.
-Taa, bo jestem. Ale to nic wielkiego. Gorzej by było, gdybym wyglądał jak anioł, a byłbym demonem. Złe to koksy są. Oj złe...
Wadera zaśmiała się i spojrzała mi w oczy. Już nie było tego strachu. Zamiast niego powstała radość, a nawet zaufanie.
-Ach, zapomniałam się przedstawić. - Nagle uniosła swoje skrzydła. Nie wiem w jakim geście, ale odwzajemniłem to. - Jestem Rita.
-Miło mi, Rito. - Uśmiechnąłem się i podleciałem bliżej niej. - Choć, polecisz ze mną po Watasze Diamentowej Duszy?
-Przepraszam, czego? - Przymrużyła oczy, a na jej twarzy pojawił się grymas niezrozumienia.
Olśniło mnie. Ta mała nawet nie wiedziała, gdzie jest.
-Pani, zapraszam cię do pozwiedzania Watahy Diamentowej Duszy, gdzie jestem wilkiem alfą...
<Rita? Wybacz, że tak dużo dialogu XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz